Kultura wobec erotyki

17 marca, 2009 >> Historia seksu

iloveCzłowiek żyjąc w określonej kulturze wyrabia sobie pewne postawy wobec erotyki. Z tym faktem wiążą się także określone oczekiwania, system ocen, wachlarz zakodowanych zachowań, które uważamy za właściwe bądź wręcz przeciwnie, które godzą w nasz system wartości. Przecież gdy zetknąć człowieka współczesnego z kulturą erotyczną dzikich, czyli całkowicie odmienną od naszej, wówczas odczuwamy dziwne emocje. Dla jednych taki sposób życia jest żenujący i nie do przyjęcia, innych takowa forma miłości skłania do refleksji nad ograniczeniami w jakich przyszło nam żyć. A przecież to tylko sposób, forma narzucona przez dane społeczeństwo i jego styl życia.

W tym sensie pojęcie normalności erotycznej zaczyna wytyczać granice nie tylko geograficzne, ale i czasowe – bowiem odnosi się do konkretnej kultury, czy epoki.


Historyczna ewolucja miłości ma jednak jak wszystko prawie na świecie, ograniczenia i uwarunkowania ekonomiczne oraz społeczne. Nie istnieje ot tak sobie, w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości. Genezy seksualności powinniśmy szukać nie tylko w realnym życiu, ale i w podaniach, literaturze, czy mitach. Mitologia podaje szereg sposobów na rozwiązanie ponadczasowych problemów człowieka, stąd tak ważna jej rola dla współczesnego człowieka. Prawdy zawarte w mitach mają wartość uniwersalną – są stale aktualne, mimo, że zmienia się ich forma. Interpretacja mitów, jak i sposób ich przedstawienia są różne u różnych autorów. Niektórzy kuszą się o „uszlachetnianie” mitologii. Czemu? Bowiem prawdy tam zawarte są dla nielicznych zbyt drastycznie wyrażane. Gdy odnieść do do seksuologii w licznych mitach, opowieściach i przekazach to próba owego złagodzenia przedstawia się tak w formie, jak zmianie treści.

Ludy pierwotne w sposób nieskrępowany obnoszą się ze swą seksualnością, która jest dla nich naturalną sprawą.

Bez problemu prezentują swe genitalia, nagość nie jest dla nich problemem, zaś płodność jest wartością naczelną. Człowiek ucywilizowany zaś preferuje różnorodne formy tzw. gry miłosnej, które poprzedza sam akt płciowy, seks. Są to więc zaloty, flirt, czy gra słowna. Nie bez znaczenia jest tutaj uczucie wstydu, które niejako przejmuje kontrolę nad zachowaniami zwierzęcymi.  Człowiek pierwotny swą seksualność przedstawiał wprost bez względu na drastyczność.

Człowiek ucywilizowany ma tendencję do nagminnego ukrywania się ze swą seksualnością wyrażając ją przeważnie za pomocą symboliki.

Wniosek nasuwa się sam: wraz z rozwojem człowieka, zdobyczami techniki i kultury jego życie seksualne jest ograniczane schodząc niejako do podziemia, jako coś wstydliwego. Nie mam tu na myśli prężnie rozwijającego  się rynku pornografii, która zawsze będzie kulturą niszową, czy zapędów ekshibicjonistycznych par lubiących pokazywać swój sex publicznie. Chodzi o ogólną świadomość erotyczną, tematy tabu, nie zaś o skrajności. Tylko czy o to naprawdę chodzi w przetrwaniu gatunku?

Myślę, ze najbliżej jest tu kultura wschodu i jego yin yang – bowiem tylko zasada środka sprzyja rozwojowi człowieka, nie jego degradacji.

Ten wpis został dodany w wtorek, 17 Marzec, 2009 o godzinie 19:44 w kategorii Historia seksu.
Możesz śledzić komentarze do niego przez kanał RSS 2.0.

Skomentuj ten wpis

XHTML: Możesz użyć tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>